wtorek, 22 marca 2011

Kaloryferowa loża


Kaloryferowa loża
(czyli co wiemy o miłości)

W moim pokoju, pod kaloryferem
Tkwi dostojną loża – zwierzątek szereg.

Są większe od tych co w moim łóżku
Dopóki nie zawołam – siedzą po cichutku.

Tak gdzieś do 1600, kiedy jestem w żłobku
Nic – co się dzieje w pokoju – nie umknie ich oku.

Patrzy pilnie : biało – różowa krowa,
Której zielona kokarda pod szyję się chowa.

Patrzy miś brązowy - jak piernik plaskaty,
Ma sowie oczy i fartuszek w kolorowe pasy.

Patrzy miś drugi – brat tego z łóżeczka
Szyk i elegancja – pod szyją kraciasta wstążeczka.

Patrzy pies – jak go opisać? – tu jestem w rozterce
Bo cały jest jak „wielkie” kochające serce.

Jest milutki, mięciutki (nazywa się Brzuszek)
Do tego para niebieskich, fruwających uszek.

Gdy wracam – i misie, krowa powiadają
Co – gdy byłam w żłobku – w pokoju się działo.

Najobszerniej opowiada wytworny miś duży
A Brzuszek tylko patrzy i nic mi nie mówi.

Jego wesołe oczy we mnie są wpatrzone
Gdy go dotykam – zapala się na piersi serduszko czerwone.

Wystarczy, że z uśmiechem wyciągnę doń ręce
Widzę i czuje jak płonie miłością psie serce.

Myślę, że w miłości mogą mieć znaczenie
Tylko szczęśliwe oczy i ciepłe milczenie.

Może na tą wątpliwości, odpowiedź ktoś zna!
Albo może najlepiej spytać o to psa!
Babcia. Styczeń – Luty 2011

Przytulanki


Przytulanki
(rzecz o wybujałym ego i jego nie zawsze złych efektach)

Ta grupa przytulanek co jest w łóżku Niny
To oprócz mnie – mówiąc szczerze - to są istne kpiny.
Bo JA to jestem misiaczek prawdziwy,
Nie jak te inne przytulanki – dziwy!

JA wszystko mam na wskroś misiowe
I futerko nie bure – lecz piękne, brązowe.
To JA w tym łóżeczku tak naprawdę rządzę
I dbam bardzo o ten łóżeczkowy porządek.

Z tym utrzymaniem porządku mam ciągle kłopoty
Bo jak tylko Ninka zaśnie – to w środku nocy,
Pchają się do niej wszyscy bez opamiętania
Żeby im nie umknęła pora przytulania.

Najbardziej się rozpycha ta dziwaczna kaczka
Zawsze znajdzie drogę gdzie jest Ninki łapka.
Mówi, że ma do spełnienia jaką ważna misję
I, że jej w tym nie przeszkodzą żadne bure misie!

Nazwała MNIE „ burym” – a to jest wrednota!
Choć sama tak wygląda – że mija ochota
Oglądanie wszystkiego co ma związek z drobiem
I nic już więcej, o jej urodzie nie powiem!

Z niby - kotem tez mam kłopotu nie mało
Bo uparcie się toczy (bo nóg mu nie stało) by być blisko Małej
I wygłasza poglądy, stojąc przy nich twardo
Ze tylko jego tak naprawdę kocha Ninka bardzo.

AKURAT!
Z kociej urody to ma tylko ogon długi
Ale wcale nie koci, bo jak patyk chudy!
I jak można – powiedzenie o takim wyglądzie
Twierdzi, że Ninka kocha go najbardziej!

Może by tak podpowiedzieć rodzicielom Niny
By prawdziwego kota dziewczynce kupili
Niechby dziecko rosnąc dokładnie wiedziało
Jak naprawdę prawdziwe koty wyglądają.

Jest w przytulańkowej grupie słoń –
Dostojnie wygląda!
Ale wygląd jak wygląd – ale jego Trąba!!!
Po prawdzie jest to organ zupełnie niezwykły
A mówiąc szczerze - to prawie instrument muzyczny.

Ma na tej Trabie, rożnego rodzaju znaczki
Są to stopnie gamy wg Babci
Nie wiem co to też znawczą stopnie gamy
Ale jak jest instrument i chętni - to może zagramy???

Stworzymy sobie muzykująca gromadkę malutką
Co będzie muzykowała pod MOJĄ batutą
Ninka będzie, te na Trąbie znaczki naciskała
Kaczka swym niby dziobem - rytm wystukiwała.

Kot niestety instrumentalnie wesprzeć nas nie może
I myślę, że może wokale wspomoże?
Słoń zaś za swe trąbowe znaczki i muzykowanie
Ma MOJĄ zgodę na nieograniczone nocne przytulanie.

Powiem więcej:
Do Malutkiej przytulać się może, nie tylko w nocy – lecz każdej porze
Babcia. Styczeń 2011

Ząbek

Ząbek
(o tym , że nie wszystko co nowe, wszystkich raduje)


Wczoraj (30 XII) Tato pokazał Babci mój pierwszy ząbek
Właściwie to jeszcze nie ząb lecz jego zaczątek
Coś co mi tkwi w buzi i wszystkich raduje
A ja ani rusz tych zachwytów wcale nie pojmuje.

Tam ledwo widoczny początek mego uzębienia
Wywołał u Babci stan wręcz zachwycony
Jakby jej ze 40 lat nagle ubyło,
Albo jakieś niezwykłe szczęście nawiedziło.

Coś z tym zęba początkiem ważnego być musi
Że oglądanie go ciągle kogoś kusi
Ale jak tyko choć troszkę będę duża
Nie pozwolę każdemu zaglądać mi w buzię

Babcia. Grudzień 2010

Kaczka zła

Kaczka zła
(o dowartościowaniu i względności piękna)

Kwa, kwa, kwa …
Jestem kaczka bardzo zła.
Jestem zła – niech każdy słucha,
Jestem zła bo nie mam brzucha.
I dlatego kwa, kwa, kwa jestem kaczka bardzo zła.

Mam co prawda oczy duże
Ale wcale nie mam nóżek.
Zrozumiałym jest wiec fakt
Że zła jestem – kwa, kwa, kwa.

Dziób mój także nie jest kaczy.
Raczej wróbli albo szpaczy
No powiedzcie czy ktoś zna
Takie dziwo? – kwa, kwa, kwa
Co kwaczego mi zostało?
Prawie nic lub bardzo mało,
Tylko kolor – bo żółciutki
Lecz znów ogon jest za krótki.

I wśród kaczek też tak bywa
Nie każda jest urodziwa
Tylko czemu właśnie ja
Jestem brzydka? – kwa, kwa, kwa

Aż raz kiedy Ninka mała
Do snu już się układała
Babcia cicho wyszeptała:
„Dziś z kaczuszka będziesz spała
Trzymaj mocno mała łapką
Tą ŁADNIUTKA żółtą kaczkę
To nie tylko jest zabawka
Ta mięciutka, miła kaczka”

Odtąd dbałam by Ninka mała
Często rączką mnie trzymała
Tak więc ćwiczy swoje łapki
To zadanie moje – dziwnej kaczki

A brak nóżek i brzucha też
Niech tam wzbudza drwiący śmiech
Bo i Ninka razem z Babcią
Wiedzą żem jest PIĘKNĄ KACZKĄ!
Babcia. Lipiec 2010

Koty 2 – i trochę więcej

Koty 2 – i trochę więcej
(piosenka)

Były sobie koty dwa
Szaro - bure obydwa
I tak sobie mówiły
Że będą Ninkę bawiły

Ref.  
Tak, tak, tak miau, miau, miau
Tylko Ninkę bawiły

Doszedł do nich trzeci kotek
Przyniósł z sobą włóczek motek
A że był bardzo, bardzo mały
To się Koty z niego śmiały

Ref.
Tak, tak, tak, miau, miau, miau
Koty się z niego śmiały

A potem przyszedł kotek czwarty
Bardzo chudy i „nienażarty”
I choć był dla kotów bardzo miły
One także z niego drwiły

Ref.
Tak, tak, tak, miau, miau, miau
Koty z niego drwiły

I przyszedł także kotek piąty
Który zwiedził wszystkie kąty
Powitał koty z ukłonem MIAU!
A pod łapką myszkę miał

Ref.
Tak, tak, tak, miau, miau, miau
A pod łapką myszkę miał

W końcu przydreptał kotek szósty
Cały rudy i bardzo tłusty
Chciał piątemu zabrać mysz
A ten z pazurami i a kysz a kysz!

Ref.
Tak, tak, tak, miau, miau, miau
Ten z pazurkami a kysz a kysz

Więc go koty pogoniły
Uciekał ile miał siły
I ruszyły za nim w pogoń
By mu urwać rudy ogon

Ref.
Tak, tak, tak, miau, miau, miau
By mu urwać ogon

Takie to są nasze koty
I złośliwe i miłe i kochają psoty
Nawet w nocy rozrabiają
Ale dzieci je kochają


Ref.
Tak, tak, tak, miau, miau, miau
Dzieci je kochają
Babcia. Czerwiec 2010

Moje ZOO

Moje ZOO
(czyli przemijanie rzeczy kochanych)

Miałam swoje malutkie ZOO,
Nad drewnianym łóżeczkiem wirowało wkoło
Na plastikowej, białej karuzeli
Kołysały się wdzięcznie zwierzątka cztery.

Była żyrafka – zielona jak wiosenna trawka
I maleńki słoń – błękitny jak jeziora toń
I hipopotam – chyba niezdrowy bo cały fioletowy,
I był tygrys morowy – cały pomarańczowy
Ale już nie mam swoich zwierzątek.
Bo z łóżeczkiem drewnianym zrobiono „porządek”
Mam teraz łóżeczko zupełnie nowe,
Jest biało - zielone i cale siatkowane.

W nim nie można przykręcić tamtej karuzeli
Więc już się nie kołyszą te zwierzątka cztery.
Tylko czasem gdy usnę w swoim nowym łóżku
Przychodzą do mnie we śnie wszystkie po cichutku...
I kołyszą się pięknie!
Żyrafka – zielona jak wiosenna trawka.
I Słoń – błękitny jak jeziora toń,
I Hipcio niezdrowy bo cały fioletowy
I Tygrysek morowy, cały pomarańczowy

Mam teraz zwierzątek różnych bardzo wiele.
Żadne z nich nie nadaje się na karuzele.
Są zabawne i mają kolory weselsze….
Ale tamte były KOCHANE, BO MOJE
NAJPIERWSZE
Babcia. Czerwiec 2010

Szpaczek Nieboraczek

Szpaczek Nieboraczek
(czyli inne słowa mówiące o miłości )


Jestem szpaczek nieboraczek
Tak nazwała Babcia mnie
Może to śmiesznie, może dziwne!
Ale dla mnie - wcale NIE!
Bo przecież szpak, to piękny ptak
Pierwszy wiosnę wita,
kiedy zima odchodzi już a pierwiosnek zakwita.
Mogłam być dla Babci kochaną dziewczynka.
Albo malutka słodziutką kruszynką.
Ale ja tam wolę tego ptaka –
Szpaka Nieboraka.

Bo przecież szpak,
To sprytny ptak.
Wie gdzie są ogrody,
Kiedy wiśnie dojrzeją już
Znajduje do niech drogę.

Dużo więc wiem o tym ptaku.
Ale nie zupełnie o tym Nieboraku.
Nie wie Mama, nie wie Tata
Czemu wymyśliła Babcia tego Nieboraka.

Bo przecież to ani ptak.
Ani też nie strach na wróble.
Może to jakiś stwór – Dziwaczek,
 Ma takie imię „ Nieboraczek”?

Co by to imię w końcu nie znaczyło,
Brzmi cieplutko, serdecznie i ogromnie miło.
I tak pewnie Babcia ten wiersz ułożyła,
Że miłość do mnie Nieboraczkiem wyraziła
***
Babcia. Maj 2010